| Kolejno odlicz
|
|
On-line: 1 Ogółem: 115284 |
|
|
|
| Dariusz Rekosz
|
"Mają być dwa księżyce niepełne żółte, barkami do siebie obrócone, każdy z nich jednym rogiem do góry, drugim na dół obrócony, między nimi miecz biały otłuczony, rękojeścią do góry, końcem na dół, w polu czerwonym. Na hełmie pięć strusich piór."
Szlacheckim herbem Ostoja, którego opis widzicie powyżej, posługuje się w Polsce wiele rodzin, w tym również osoby noszące nazwisko Rekosz. Czy w związku z tym uważam się za szlachcica? Oczywiście, że nie. Zwłaszcza, że nic mi nie wiadomo o arystokratycznym pochodzeniu moich przodków. Urodziłem się (pod znakiem Barana) w Sosnowcu, czyli pochodzę z Zagłębia - dla niezorientowanych: Sosnowiec nie leży na Śląsku, podobnie jak Będzin, czy chociażby Dąbrowa Górnicza - w której obecnie mieszkam.
Bez specjalnych wyróżnień ukończyłem ośmioletnią podstawówkę (nr 3, im. Mikołaja Kopernika), a następnie pięcioletnie technikum. Kolejne pięć lat spędziłem w murach Uniwersytetu Śląskiego, gdzie na Wydziale Techniki obroniłem dyplom magisterski ze specjalnością Projektowanie Systemów Informatycznych.
Już w czasie studiów zacząłem zarabiać na własne utrzymanie. Najpierw jako nauczyciel, a potem jako asystent w Instytucie Informatyki Stosowanej ww. uczelni. Jednak realia ekonomiczne zmusiły mnie do zmiany miejsca zatrudnienia i w trzech kolejnych firmach (huta, elektrownia i duży ośrodek szkoleniowy) zdobyłem doświadczenie kierownicze. Potem przyszedł chudy rok poszukiwania pracodawcy i gdyby nie brak środków do życia uznałbym go za... jeden z lepszych. Właśnie wtedy powstały moje pierwsze książki. Powstały, a nawet zostały wydane.
Nowe tysiąclecie przyniosło mi zmianę stanu cywilnego. Ożeniłem się z Joanną, która każdego dnia dzielnie znosi moją nietuzinkową osobowość :) Rok później urodziła nam się Ola, a w dwa lata po niej - Paulinka. To, że jestem autorem książek, jest dla mojej rodziny czymś zupełnie naturalnym. Gdy wybieram się na spotkanie autorskie - często podróżujemy wspólnie. Zwierząt nie posiadam, chociaż uwielbiam psiaki. Jeżdżę dieslem, lubię gotować i znam się na projektowaniu stron internetowych. Pasjonuje mnie geografia i turystyka. To pewnie dlatego wraz z małżonką w 2004 roku ukończyłem drugi kierunek studiów z zakresu turystyki krajowej i zagranicznej. Zwieńczeniem mojej edukacji było otwarcie przewodu doktorskiego w Akademii Ekonomicznej.
Ludzie często pytają mnie, dlaczego zacząłem pisać? Przecież ani wykształcenie, ani miejsca, w których pracowałem nie mogły wskazywać na to, że zostanę literatem. To prawda. Myślę jednak, że piszę bo... zawsze dużo czytałem (i czytam nadal). Nienacki, Bahdaj, Niziurski, Woroszylski, Szmaglewska, Butenko - mógłbym pewnie wymienić jeszcze trzy tuziny nazwisk pisarzy, którzy mieli wpływ na to, że sięgnąłem po pióro. Zwłaszcza, że właśnie z panem Bohdanem Butenko stworzyliśmy super-serię o detektywistycznych przygodach Morsa i Pinky (czyli Leszka i Ali). Cenię także twórczość autorów zagranicznych, a na kanwie książki jednego z nich udało mi się napisać zwariowaną komedię ("Szyfr Jana Matejki") oraz jej kontynuację. Jestem również autorem kilku słuchowisk radiowych. Piszę powieści kryminalne i opowiadania, a za jedno z nich ("Tajemnica Neptuna") otrzymałem główną nagrodę w ogólnopolskim konkursie.
Chcąc promować czytelnictwo, przede wszystkim wśród najmłodszych, stałem się członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Książki dla Młodych - Polskiej Sekcji IBBY. Latem 2008 roku zostałem mianowany Honorowym Ambasadorem Literatury Dla Dzieci i Młodzieży Kampanii MAMA, TATA... & MYSELF?. Jestem twórcą i administratorem kilku stron internetowych. Piłka nożna i "Gwiezdne Wojny" - to dwie rzeczy, które lubię najbardziej. No i jeszcze podróżowanie. Mógłbym wydać wszystkie pieniądze, żeby tylko zwiedzać świat.
|
|
|
|
| Aktualności
|
Najnowsze na blogu:
Odwiedziłem ostatnio:
Moje nowości:
|
|
|
|